czwartek, 9 czerwca 2022

Konkurs Kuźnia Kajakarzy 2022

Ogłaszamy nowy konkurs popularyzacyjny umiejętności kajakowe i weryfikacje w standardzie PSKK. Zasady są bardzo proste, wygrywa ten kto zrobi najwięcej weryfikacji umiejętności w sezonie 2022.


Konkurs KUŹNIA KAJAKARZY 2022


  1. Celem konkursu jest promocja umiejętności kajakowych w standardzie PSKK.

  2. W konkursie mogą brać udział wszyscy zarejestrowani weryfikatorzy PSKK.

  3. Wyniki konkursu ustalane są na podstawie całkowitej liczby przeprowadzonych 

    weryfikacji (za wyjątkiem stopnia “Kajakowy Start”) w sezonie 2022 , które zostały

     zgłoszone do rejestru w terminie do 31 października 2022. 

  4. Prowadzone są dwie klasyfikacje:

    1. Zespołowa,  “Kuźnia Kajakarzy”

    2. Indywidualna,  “Kowal Kajakarzy”

  5. Konkurs prowadzi Zespół ds. Weryfikacji. 

  6. Wyniki zostaną ogłoszone w terminie do 15 listopada 2022 r.


Klasyfikacja zespołowa

  1. Klasyfikacja zespołowa “Kuźnia kajakarzy” przeznaczona grupy weryfikatorów, którzy 

    chcą występować pod jedną nazwą (klubu, firmy, grupy nieformalnej, itp.).

  2. Kapitan zespołu zgłasza nazwę oraz listę jego członków w terminie 

    do 31 października 2022.

  3. Jeden zespół może składać się z dowolnie wielu członków.

  4. Jeden weryfikator może być członkiem tylko w jednego zespołu w danym roku.

  5. Wynik zespołu stanowi suma liczby weryfikacji przeprowadzonych przez jego członków. 


Klasyfikacja indywidualna

  1. Uczestnictwo w klasyfikacji indywidualnej nie wymaga dodatkowego zgłoszenia i jest 

    automatyczne na podstawie zgłoszeń do rejestru.

  2. Weryfikator może zrezygnować z udziału w klasyfikacji indywidualnej w terminie 

    do 31 października 2022 r.



piątek, 20 maja 2022

PSKK poleca... kurtka "ratunkowa"

Jak powszechnie wiadomo, odpowiednio dobrane ubranie jest jednym z warunków bezpieczeństwa na spływie kajakowym. Dlatego kurtkę, którą chcę tu polecić traktuję bardziej jako wyposażenie apteczki niż zapasowe bądź dodatkowe ubranie. Ja nazywam ją kurtką „ratunkową”. Jest to lekka, wodoodporna i wiatroodoporna kurtka, która doskonale izoluje od warunków zewnętrznych. Świetnie się sprawdza w warunkach załamania pogody oraz gdy zaczynamy marznąć i zaczynają pojawiać się pierwsze objawy hipotermii. Sprawdzi się też zapewne w przypadku osób poszkodowanych, którym trzeba zapewnić ochronę przed wychłodzeniem.

Na rynku są mi znane aktualnie dwa modele takich kurtek: Ocean Bothy firmy PeakUK i Tropos Light Storm Cag firmy Kokatat. Zaletą obu tych kurtek jest to, że są zakładane bezpośrednio na to w co jesteśmy ubrani również na suchacza. Nie ma potrzeby zdejmowania kamizelki ani innych elementów ubioru. Posiadają zapinane kieszenie na wylot, poprzez które możemy się dostać do kamizelki i rzeczy pod kurtką oraz kieszeń typu kangurka, gdzie możemy schować dłonie. Mają też regulowane kaptury, rękawy na rzepy i kilka innych bajerów, ale o tym możecie sami poczytać w specyfikacjach tych produktów. Dużą zaletą tych kurtek jest to, że można je zrolować w kaptur i po złożeniu zajmują naprawdę niewiele miejsca, przez co można mieć je zawsze pod ręką.



Ja sama posiadam model Ocean Bothy PeakUK’a i wielokrotnie mi się on sprawdził podczas kajakowania. Na przykład podczas jesiennego spływu kanu, gdzie dzienne odcinki wynosiły 70-80km, a pogoda była dość zmienna z ciepłej do chłodnej, wietrznej po deszczową, gdzie nie było czasu na zatrzymywanie się, ubieranie i rozbieranie, ta kurtka sprawdziła się doskonale. Na weryfikacji PSKK po kabinie jednej z uczestniczek, na warsztatach kanu w grudniu i jeszcze w kilku innych sytuacjach. Jeden raz miałam okazję skorzystać  z modelu firmy Kokatat było to w Norwegii na szkoleniu morskim - pogoda była kiepska, wiało i padał deszcz i mimo, że byłam ubrana w suchacza zaczęłam mieć objawy hipotermii, klasyczne szczękanie zębami i niemożność zapanowania nad drżeniem ciała, wtedy odstałam od instruktora Storm Cag i po dłuższej chwili mogłam dalej uczestniczyć w szkoleniu.


Moim subiektywnym zdaniem model Kokatat ma jedną przewagę nad PeakUK’em jest w postaci  kurtkofartucha . Umożliwia to po wejściu do kajaka zapięcie kurtki na rancie kokpitu i dodatkową izolację od fal i wiatru podczas płynięcia. Natomiast zdecydowaną wadą tego modelu jest cena i dostępność w Polsce.

Mimo, że cena tego typu kurtki nie jest mała jak na rzecz, której nie używamy regularnie podczas pływania kajakiem, ja mam poczucie sensownie wydanych pieniędzy.

Anna Ostapowicz PSKK-N4K, PSKK-M3

piątek, 29 kwietnia 2022

Nowy zespół prowadzący PSKK

W związku ze zmianami organizacyjnymi i powiązaniem PSKK z Systemem Instruktorskich Modułów Szkoleniowych (SIMS) został powołany nowy zespoł ds. weryfikacji. Zadaniem jego członków jest prowadzenie systemu, rejestru certyfikatów oraz promowanie weryfikacji i dobrych wzorców szkolenia.

  • Anna Ostapowicz - Warszawa
  • Krzysztof Dybowski - Bydgoszcz
  • Rafał Bociek - Łódź

Jest zachowana ciągłość, bo Ania pełniła funkcję koordynatora PSKK w trudnym okresie pandemii, czyli w latach 2019-2021.

czwartek, 14 kwietnia 2022

PSKK poleca... Reperaturka - czyli przemyślana prowizorka na spływie

W tym artykule z serii PSKK poleca chcemy przybliżyć Wam temat reperaturki, czy warto ją wozić w kajaku i co warto w niej posiadać. Zapraszamy do lektury! 

Z pewnością każdy znalazł się kiedyś w sytuacji, w której trzeba było dokonać drobnej naprawy sprzętu podczas pływania czy obozowania. Dobrą praktyką jest zabieranie ze sobą zestawu narzędzi czy materiałów, które w takich chwilach mogą nam pomóc „ugasić pożar”. Nie ma co ukrywać, że reperaturka powinna charakteryzować się rozsądną zawartością, wielkością i ciężarem, po pierwsze trzeba ją zapakować do kajaka, a po drugie wkrętarka akumulatorowa nie sprawdzi się na wodzie – choć niejednokrotnie chciałoby się mieć cały warsztat pod ręką. Warto założyć, że kompletowany zestaw jest kompromisem pomiędzy tym, co się może przydać a niezbędnym minimum – trochę tak jak z apteczką pierwszej pomocy. Często profesjonalna naprawa w warunkach polowych jest niemożliwa – ale prowizorka jest całkiem prawdopodobna. Doświadczenia, którymi chciałbym się podzielić mają swoje źródła w początkach mojego pływania i spływów kajakami składanymi (drewniano-gumowo-brezentowymi) oraz biwakowaniem na odludziu bez tzw. pomocy z zewnątrz. Składaki w odróżnieniu od popularnych wówczas „szklaków” były i nadal są dużo delikatniejsze i narażone na uszkodzenia, ale jednocześnie bardzo elastyczne jeśli chodzi o naprawy – nawet kompletnie połamany składak przy odrobinie kreatywności i dobrze złożonej reperaturki jest do uratowania i nadaje się do kontynuowania spływu – czego o szklaku nie można powiedzieć. 

Co zatem wożę w swoim zestawie? Muiltitoola – to podstawa, warto zainwestować w dobrą markę – przede wszystkim nierdzewkę ze sporą ilością opcji – gdzie podstawa to kombinerki, nóż, piła i nożyczki. Co dalej? - pęk tzw. trytytek, czyli pasków zaciskowych do „organizacji” przewodów elektrycznych. Możliwości i zastosowania owych pasków są oszałamiające. Zabieram zwykle 8 - 10 sztuk, dłuższe i większe trytytki są bardziej praktyczne – małe nie są tak wytrzymałe. Można się pokusić zarówno o jednorazówki jak i paski wielokrotnego użytku. Kolejny element to Gorilla Tape – wodoodporna taśma z bardzo mocnym klejem, która przylepia się do większości powierzchni w tym także do polietylenu. Jej głównym zadaniem jest doraźne łatanie dziur czy pęknięć. Nie jestem zwolennikiem spawania polietylenu w warunkach obozowych przy użyciu palnika gazowego – łatwo nieodwracalnie uszkodzić drogi sprzęt dlatego używam tej taśmy. Gorilla nie nadaje się jednak do zalepiana dziur w pontonach czy kajakach dmuchanych. Element kolejny to „srebrna taśma” zwana również „taśmą na gada” – bezcenna obecność w reperaturce a w zestawie z trytytkami stanowi podstawę przeżycia w sytuacji awaryjnej.

Obowiązkowo zabieram 3 rodzaje klejów – dwuskładnikowy szybkoschnący; do gumy oraz do różnego rodzaju plastików (uniwersalny). Do tego zestawu dołączam łatki: tkaninę powlekana gumą, brezent/materiał namiotowy, neopren i kawałek zwykłego materiału. Skoro mowa o kawałku materiału muszą też być nici (dratwa) i igła (najlepiej zakrzywiona taka jak do szycia skór z dużym uchem). Kiedyś przy pomocy igły i dratwy udało mi się zszyć mocno rozdarte dno kajaka, tak że po zaklejeniu szycia można było kontynuować spływ. Szyć można też rozdarte czy pęknięte fartuchy kajakowe, suche kurtki czy co mi się zdarzyło pęknięte gilzy. Kolejne elementy to różnej długości sznurki/repy – obok trytytek nieodzowny materiał do naprawy np. oparć kajakowych. Przechodząc do cięższego sprzętu reperaturkę uzupełnia worek z podkładkami, nakrętkami, motylkami i śrubami – różnych rozmiarów od 5-tek po 8-ki. Śruby w kajakach nie są „znormalizowane”, np. Prijon używa dużych śrub 8-ek, natomiast ZETy bazują na 6-kach często też krótszych niż standard. Warto sprawdzić śruby we własnym kajaku i na pewno skompletować po jednej z każdego rodzaju. To samo dotyczy motylków do podnóżka – jak się okazuje są to najczęściej gubione śruby. I tu drobna podpowiedź – nie trzeba od razu kupować „oryginałów” za miliony, można przy pomocy allegro lub sklepów typu OBI kupić tańsze zamienniki – np. dedykowane do uchwytów kosiarek do trawy. Co do śrub, podkładek itd. polecam kompletować nierdzewkę – łatwiej się potem odkręca zastąpione śruby a poza tym nawet jak łączenie zostanie na dłużej to widok rdzy nie psuje atrakcyjności kajaka. 

W zestawie wożę również klucz nastawny, cążki do metalu (nożyczki mogą nie poradzić sobie z cięciem blachy), śrubokręt z różnymi rodzajami bitów (śruby mogą różnić się nie tylko wielkością, ale również główkami), papier ścierny (do oczyszczania łączonych powierzchni), klipsy do papieru (które służą np. do dociskania klejonych elementów) oraz kawałek rurki aluminiowej, której zadaniem jest przede wszystkim jedno – naprawa połamanego stelażu od namiotu. Wisienką na torcie jest palnik gazowy i zapalniczka. Tak jak obecności zapalniczki nie trzeba komentować, to palnik gazowy służy mi przede wszystkim do szybkiego rozpalania ognia czy osuszania powierzchni przed np. klejeniem czy nałożeniem Gorilli. Wszystkie elementy trzymam w wodoszczelnych woreczkach – np. popularnych zip-lockach z IKEA – niestety woda może narobić wiele szkód w źle zabezpieczonej reperaturce. Polecam też za każdym razem wyjmować worek zestawem naprawczym z kajaka i w razie potrzeby go osuszyć.

Podsumowując – każdy na pewno ma inne doświadczenia i powyższe zestawienie nie jest jedyne, obowiązujące i najlepsze. Zachęcam zdecydowanie do tworzenia własnych rozwiązań a moją reperaturkę przedstawiam jako inspirację. Dobrze skompletowany zestaw naprawczy nie zastąpi jednak kreatywności – w doraźnych naprawach prawie wszystkie chwyty są dozwolone – do naprawy złamanego wiosła może posłużyć gruba gałąź i chusteczka higieniczna czy folia po czekoladkach. Celem reperaturki też nie jest doprowadzenie do stanu idealnego sprzed awarii a jedynie minimalizacja szkód i naprawa umożliwiająca dalszą wyprawę i frajdę z korzystania ze sprzętu. A jak wiemy prowizorka trzyma najdłużej.

Cyprian Chartytoniuk PSKK N4K

piątek, 25 marca 2022

Zapraszamy na szkolenia weryfikacyjne

Osoby, które chciałyby zostać weryfikatorami PSKK zapraszamy na szkolenie w dniach 7-10 kwietnia 2022. Zaplanowaliśmy je w modelu hybrydowym, czyli teorię przerobimy w formie spotkania on-line, a praktyka odbędzie się kilka dni później równocześnie w dwóch miejscach w Polsce. 

Plan szkolenia: 

  • 7 kwietnia, czwartek, on-line, godz. 20:00-21:30 - część teoretyczna szkolenia weryfikacyjnego 
  • 10 kwietnia, niedziela, godz. 11-16: Świder lub Studnica - praktyczna część szkolenia weryfikacyjnego. 

Koszt udziału w całym szkoleniu to 100zł. 

Spotkanie na Świdrze odbędzie się przy współpracy riversquad.pl, które zaoferowało specjalną cenę 70zł za wypożyczenia kajaka (Pyrahna Fussion) na szkolenie. Jest to alternatywa dla osób, które nie przywiozą swojego kajaka.

Jednocześnie w czasie praktycznej części szkoleń, czyli 10 kwietnia będzie możliwość weryfikacji na 3 stopień nizinny PSKK. 

Wszystkich zainteresowanych prosimy o zgłoszenia do Anny Ostapowicz na maila: lutra83@gmail.com lub telefonicznie: 668 486 960 


poniedziałek, 7 marca 2022

PSKK poleca.... półfartuch

Czy słyszeliście o czymś takim jak półfartuch?.... Nie? To zapraszam do lektury drugiego artykułu z serii "PSKK poleca...."

Pół-fartuch kajakowy - co to takiego i czy warto go kupić?


Pół-fartuch składa się z części zasłaniającej przednią część kokpitu. To jak duża powierzchnia będzie zasłonięta zależy od jego rozmiaru (na zdjęciu rozmiar S firmy Sea To Summit). Żeby fartuch się nie zapadał ma wszytą listwę z tworzywa, nadającą mu wypukły kształt, dzięki czemu woda spływa na boki. Mój dodatkowo ma kieszeń zapinaną na zamek. Aby unieruchomić fartuch na kokpicie zastosowano standardową gumę z regulacją obwodu.

Fartuch ten posiadam już prawie 4 lata i jestem z niego bardzo zadowolony. Teoretycznie ma on służyć głównie latem, jako osłona przed słońcem i wodą kapiącą z wiosła, ale sprawdza się przez cały rok. Lubię go za dwie główne zalety. Pierwsza, to bardzo dobra wentylacja głównie w cieplejsze dni. Chociaż i zimą, przy w miarę intensywnym płynięciu, nigdy nie było mi zimno. Fartuch docenią też kajakarze na szlakach, gdzie często trzeba wysiadać z kajaka, zwłaszcza w chłodniejsze dni. Przy standardowym fartuchu część wody zawsze poleci na spodnie, a nawet jeśli będziemy uważać, to i tak mokry fartuch w końcu zmoczy nam dolną część garderoby. Przy pół-fartuchu ten problem nie występuje, ponieważ bardzo łatwo go zdjąć i wyjść z kajaka kompletnie suchym.

Ogólnie polecam zakup, przy czym aktualnie chyba żaden producent nie ma takiego rozwiązanie w swojej ofercie.

Tomasz "AniolS" Gabryś PSKK N4K, PSKK M3 


środa, 16 lutego 2022

PSKK poleca.... wiosło na zwałki

Oto pierwszy z cyklu artykułów "PSKK poleca...."

Hejka! Od czasu forum kajakowego (czyli ponad 10 lat) pojawiają się i powtarzają pytania dotyczące sprzętu kajakowego. Jednym z nich jest pytanie o wiosła - jakie używać? Ostatnio na fb. pojawiło się pytanie: Jakie wiosło polecacie na zwałki? pytanie to miało bardzo dużo komentarzy, odpowiedzi... Z częścią się zgadzam. Z odpowiedzią na pytanie - Jakie wiosło w góry? miałbym kłopot, mam 2 i nie mogę się zdecydować  - obydwa pasują. Na morze mam jeszcze większy, bo mam 4 - czasem biorę drewniane czasem węglowe. Ze zwałkami nie mam problemu, mam jedno dawno wybrane i wielokrotnie sprawdzone... Jakie? A jakie powinno być wiosło na zwałki? 

1. Nie za długie - mam ok. 180 cm, a wiosło 195cm. Dłuższe wiosła często przeszkadzają pod gałęziami, czy na wąskich małych rzeczkach. Do napływania na przeszkody rufą, gdzie trzeba się podnieść na piórze wiosła, za długie wiosło bardzo utrudnia tę technikę. Dystanse do pokonania na zwałkach nie są raczej długie, a kajaki płaskodenne, dlatego wiosła nie powinny być za długie. 

2. Kształt pióra - tylko symetryczne "kanciate", wiosła asymetryczne mają końce piór zaokrąglone, dużo trudniej zaprzeć je o konar drzewa czy dno - ześlizgują się.


3. Drążek koniecznie spłaszczony na prowadzącą rękę tak, aby pióro zawsze układało się dobrze w wodzie. 

4. Waga wiosła nie ma znaczenia, może być stosunkowo ciężkie, nie zależy nam na czasie, a frajdzie z płynnego pokonywania zwałek.

5. Oczywiście skrętne. 

6. Powinno być kolorowe - takie trudniej zgubić i łatwiej znaleźć. 

7. Wiosło zwałkowe powinno być wytrzymałe, a nawet pancerne. Nie dotyczy to tylko drążka i pióra, ale oczywiście też łączenia tych dwóch elementów. Nie dość, że ma dobrze wiosłować to dodatkowo służyć do odpychania, dociągania, podciągania itp. Musimy mieć pewność, że wytrzyma wszystkie zafundowane mu przeciążenia i nie zawiedzie nas na środku rzeki.  

Słowem doszliśmy do końca - najlepsze zwałkowe wiosło to żółte Dr. Kajak!



Krzysztof „Pączek” Dybowski PSKK N4K, PSKK M3